Muzułmański nastolatek Mudassir Alam zginął podczas protestu w Indiach. Jego rodzina chce odpowiedzi

Nagranie opublikowane w mediach społecznościowych z protestu 10 czerwca pokazuje Mudassira Alama, 15 lat, wznoszącego pięść w powietrze, podczas gdy tłum skanduje „Niech żyje islam”.

Rozlegają się kolejne strzały i Mudassir upada na ziemię.

“On jest martwy!” krzyczy przechodzień, gdy ludzie próbują powstrzymać spływanie krwi z rany w głowie nastolatka.

Mudassir zmarł później w szpitalu, jeden z dwóch młodych mężczyzn zabitych w starciu na Ranczi – ostatnie ofiary rosnącego podziału religijnego między większościową hinduską populacją Indii a mniejszościową społecznością muzułmańską.

Protest z 10 czerwca był jednym z wielu, które wybuchły w całym kraju po tym, jak dwóch byłych rzeczników rządzącej w Indiach partii Bharatiya Janata (BJP) wypowiedziało obraźliwe komentarze na temat proroka islamu Mahometa.

Zrozpaczony ojciec Mudassira, Parvez Alam, nie wie, kto zabił jego nastoletniego syna, ale w policyjnej skardze oskarżył funkcjonariuszy o „bezkrytyczne strzelanie z AK-47 i pistoletów wymierzonych w tłum muzułmański”.

Twierdził, że co najmniej trzech innych mężczyzn strzelało kulami do protestujących z dachu hinduistycznej świątyni Shree Sankat Mochan Hanuman w pobliżu miejsca, w którym na ulicy stał Mudassir.

„Z powodu strzelaniny z dachu świątyni i policji sytuacja była chaotyczna i kula trafiła mojego syna w głowę” – powiedział Alam w swojej skardze.

Zastępca komisarza Ranchi, Chhavi Ranjan, potwierdził, że Mudassir i inny mężczyzna, Sahil Ansari, zostali później uznani za zmarłych w Instytucie Nauk Medycznych Rajendra z powodu „ran postrzałowych” odniesionych podczas protestu.

Ojciec Ansariego, Mohammad Afzal, powiedział CNN, że jego 20-letni syn wracał do domu ze sprzedaży telefonów komórkowych na targu, kiedy „policja otworzyła ogień”.

Ranjan powiedział, że „policja otworzyła ogień, ponieważ tłum był gwałtowny, a pierwsze strzały padły z tłumu”, ale nie powiedział, do którego tłumu miał na myśli, mówiąc, że sprawa jest przedmiotem dochodzenia.

Inspektor policji Jharkhand, generał Amol Homkar, powiedział, że utworzono dwuosobową komisję w celu zbadania incydentu, a specjalny zespół dochodzeniowy z policji Ranchi również prowadzi dochodzenie. Homkar powiedział, że 12 osób zostało rannych podczas protestu, a 30 zostało aresztowanych w następnych dniach, chociaż nie przedstawił żadnych zarzutów.

CNN przejrzała materiał filmowy z protestu, który czasami pokazuje, że policja strzela do protestujących na oślep, z których żaden – łącznie z Mudassirem – nie wydaje się nosić broni palnej.

Ojciec chłopca mówi, że chce odpowiedzi.

„Straciłem moje jedyne dziecko w wyniku tej przemocy” – powiedział Alam. „Miał tylko 15 lat, nie był nawet dorosły”.

Strzelanie

Ojciec i syn pracowali przy rodzinnym straganie z owocami przy głównej ulicy Mahatmy Gandhiego, głównej arterii przez Ranchi, kiedy protestujący zebrali się po piątkowych modlitwach, powiedział Alam w rozmowie z CNN.

„Zdejmowałem moje stoisko z owocami, aby uniknąć szkód spowodowanych protestami” – powiedział. „Mudassir mi pomagał”.

Alam opisał swojego syna jako „bardzo uprzejmego chłopca”, który, podobnie jak wielu nastolatków w jego wieku, uwielbiał robić filmy TikTok i robić zdjęcia swoim telefonem komórkowym.

W raporcie dla policji Ranchi, złożonym dwa dni po śmierci syna, Alam powiedział, że widział „tłum” „społeczności muzułmańskiej” poruszający się na północ wzdłuż głównej drogi, a kiedy dotarli do świątyni Shree Sankat Mochan Hanuman, dołączył do nich Mudassir. .

Alam twierdził, że mężczyźni stojący na dachu świątyni zaczęli rzucać kamieniami w protestujących i strzelać w tłum.

Wideo z wnętrza świątyni Shree Sankat Mochan Hanuman, zweryfikowane przez CNN, pokazuje kilka osób ukrywających się na parterze, w tym funkcjonariuszy policji.

Ponad odgłosem pocisków uderzających w budynek, spanikowany kobiecy głos powiedział: „Wszyscy rzucają kamieniami w świątynię. Administracja próbuje to powstrzymać… ale nie mogą”. Przez ekrany bezpieczeństwa świątyni widać protestujących rzucających kamieniami.

Kolejny film pokazuje tłumy na zewnątrz, rzucające kamieniami w kierunku świątyni, zanim rozległy się strzały. Nie jest jasne, kto oddał strzały, ale widać tłum unoszący niezidentyfikowanego mężczyznę, którego białe ubranie wydaje się być poplamione krwią.

Pod koniec filmu uzbrojona policja maszeruje w kierunku protestujących muzułmanów, którzy wycofali się ze swojej pozycji przed świątynią.

Zgodnie z indyjskim kodeksem postępowania karnego policja może użyć „siły”, aby rozproszyć to, co uważa za nielegalne zgromadzenie.

Irfan Ansari, muzułmański deputowany z indyjskiej partii Kongres, która jest częścią rządzącej koalicji w stanie, zapytał, dlaczego policja strzela w tłum kulami i powiedział, że poprosi głównego ministra o nakazanie dochodzenia sądowego.

„Incydent w Ranchi przyniósł wstyd państwu” – napisał Ansari na Twitterze. „Zadaniem policji jest ochrona, a nie strzelanie”.

Muzułmanie czują się na celowniku

Odkąd w 2014 r. do władzy doszła partia BJP premiera Narendry Modiego, muzułmanie twierdzą, że zostali niesprawiedliwie potraktowani przez rząd zaangażowany w politykę faworyzującą Hindusów.

Ludność muzułmańska w Indiach, licząca 220 milionów, jest znacznie przewyższa liczebnie w kraju liczącym 1,4 miliarda i chociaż Indie twierdzą, że są krajem świeckim, wielu muzułmanów twierdzi, że żyje w strachu.

Ostatnie komentarze byłych urzędników BJP na temat proroka Mahometa rozzłościły nie tylko muzułmanów w Indiach. Co najmniej 15 krajów z większością muzułmańską potępiło te uwagi, a niektóre zażądały odpowiedzi dyplomatycznej od ambasadorów Indii.

Indyjski minister spraw zagranicznych S. Jaishankar powiedział w sobotę w ratuszu, którego gospodarzem była filia CNN News-18, że komentarze nie odzwierciedlają poglądów BJP.

„To, co zostało powiedziane, nie było stanowiskiem partii. Partia powiedziała to bardzo wyraźnie i podjęła działania” – powiedział Jaishankar.

„Niektóre kraje miały o to obawy. Mają do czynienia z nami, my jesteśmy ich wizerunkiem Indii. Kraje, które miały obawy, doceniają, że nie jest to stanowisko rządu” – dodał.

Ale dyplomacja najwyższego szczebla nie zdołała stłumić gniewu na indyjskich ulicach, gdzie komentarze wywołały protesty w kilku dużych miastach. W niektórych miejscach muzułmanie twierdzą, że zostali namierzeni za wypowiadanie się.

Do zburzenia domu muzułmanina, którego władze stanu Uttar Pradesh oskarżają o udział w zamieszkach, używa się ciężkiego sprzętu.
Aktywiści z północnego stanu Uttar Pradesh, kierowanego przez BJP, pod przywództwem hinduskiego kapłana, który stał się politykiem Yogi Adityanath, oskarżyli władze o karać muzułmanów rzekomo zamieszanych w protesty, niszcząc ich domy.

Władze broniły swoich działań, twierdząc, że biorą na cel nielegalnie wybudowane domy na gruntach publicznych, których właściciele zignorowali wielokrotne zawiadomienia o wyburzeniu.

Ale ofiary powiedziały CNN, że zniszczone zostały tylko domy muzułmańskie i nie otrzymały żadnego ostrzeżenia, zanim ich posiadłości zostały obrócone w gruzy.

W oświadczeniu wydanym w zeszłym tygodniu Amnesty oskarżyła rząd Indii o „selektywne i brutalne rozprawianie się z muzułmanami, którzy odważą się mówić i pokojowo wyrażać sprzeciw wobec dyskryminacji, z którą się spotykają”.

Arundhati Roy:

Aakar Patel, przewodniczący rady dyrektorów Amnesty International India, powiedział CNN, że władze „naruszyły indyjskie prawo i indyjskie zobowiązania wynikające z różnych traktatów podpisanych przez ten kraj”.

„To, co robią Indie, to bez procesu sądowego, (to) atakuje muzułmanów, celuje w ich domy, a nawet strzela do nich – wszystko pod pozorem upewnienia się, że na ulicy nie ma przemocy”. powiedział. powiedział.

CNN skontaktowało się z biurem Adityanatha, ale nie otrzymało odpowiedzi. W tweecie z 11 czerwca jego doradca ds. mediów podzielił się: fotografia na Twitterze żółty buldożer burzący posiadłość napisał: „Pamiętaj, że po każdym piątku następuje sobota”.

Rodzina domaga się odpowiedzi

W ubiegłą środę, w skromnym rodzinnym domu w Ranchi, kobiety otoczyły rozpaczającą matkę Mudassira, Nikhata Parveena, ocierając łzy z jej oczu, gdy płakała.

Parveen powiedział CNN, że Mudassir zadzwonił do niego po tym, jak skończył pomagać ojcu powiedzieć, że wraca do domu. „Odłożył telefon, a potem umarł” – powiedziała Parveen.

Powiedziała, że ​​jej syn czeka na wyniki z liceum, a we wtorek dowiedzieli się, że dostał piątki z pięciu z sześciu przedmiotów z klasy 10.

„Zwykł mi mówić: ‚Dostanę pracę w rządzie. Zajdę daleko w życiu” – powiedziała Parveen.

„Był niesamowicie mądry… był kochany przez wszystkich. Nie ma go dzisiaj tutaj i każdy ma łzy w oczach”.

Jej ojciec, Alam, powiedział, że policja do tej pory udaremniała swoje wysiłki, aby złożyć FIR – pierwszy raport informacyjny – który jest potrzebny do wszczęcia formalnego dochodzenia.

„Próbowaliśmy podjąć kroki prawne, ale władze nie współpracują” – powiedział. „Złożyliśmy skargę na policję, ale jej nie zarejestrowali”.

Homkar odmówił komentarza w sprawie zarzutu i innych roszczeń Alama, w oczekiwaniu na wynik dochodzenia.

Alam powiedziała, że ​​śmierć jej syna pozbawiła jej rodzinę przyszłości.

“Jestem (a) biednym pracownikiem, ja i mój syn (już nieżyjący) sprzedawaliśmy owoce i warzywa. Był jedynym synem i przyszłością mojej rodziny” – napisał w skardze do policji.

Matka Mudassira zastanawiała się, dlaczego strzały musiały być oddawane na ruchliwej ulicy, na której były obecne dzieci, podobnie jak jej syn.

„Czy ktoś ma do tego prawo?” Czy policja lub ktokolwiek inny ma prawo oddawać takie strzały?

Zapytana, czego chce od policji, odpowiedziała z determinacją: „Chcę sprawiedliwości dla mojego syna”.

Arpit Goel i Teele Rebane z CNN przyczynili się do powstania tego raportu.

Leave a Comment